Brak produktów w koszyku

Oficjalny sklep internetowy TREC NUTRITION
Zaloguj się lub utwórz konto

Ekspert Trec Nutrition odpowiada
+48 71 795 81 70

Złóż zamówienie telefonicznie
Pn-Pt: 10:00 - 18:00

Livechat

Trening .

100% ALBO NIC. MICHAŁ KARMOWSKI

Trening .
Wróć do listy

Jeżeli czegoś nie czuję, to po prostu tego nie robię, ale jeśli biorę się za coś, to robię to w 100%. Takie jest całe moje życie – po prostu inaczej nie potrafię.

 Moja przygoda ze sportem zaczęła się w bardzo młodym wieku. Miałem 12 lat, kiedy trafiłem do sekcji piłki ręcznej w szkole podstawowej, do której uczęszczałem. Zacząłem w szybkim tempie rozwijać się w kierunku sportowym. Miałem dobrą motorykę, byłem dość wybiegany i dzięki temu osiągałem bardzo dobre wyniki. Już wtedy poczułem, że sport będzie mi zawsze towarzyszył w życiu. Nauczyciele i trenerzy, widząc mój potencjał, przenieśli mnie w 7. klasie podstawówki do takiej o profilu sportowym (piłka ręczna). Tam podział był prosty – dziewczyny trenowały koszykówkę, a my oczywiście piłkę ręczną. Bardzo dobrze wspominam ten okres, bo zdrowa sportowa rywalizacja bardzo korzystnie wpływała na moje relacje z rówieśnikami. Kiedy kończyłem podstawówkę, marzyłem o tym, aby kontynuować rozwój sportowy i dalej grać w szczypiorniaka, jednak szkoła średnia, na jaką się zdecydowałem – Technikum Łączności – była bardzo wymagająca. Musiałem poświęcić bardzo dużo czasu na samą naukę, dlatego treningi mocno kolidowały ze szkołą. Niestety przez to musiałem zrezygnować na jakiś czas ze sportu.

 

POCZĄTEK WIELKIEJ SPORTOWEJ PASJI

Od zawsze lubiłem wysiłek fizyczny, a wysportowana sylwetka to było coś, o czym marzyłem. Niestety, jak wielu rówieśników, jadłem dużo słodyczy i rzeczy, które ze zdrowym odżywianiem nie miały nic wspólnego, dlatego moja sylwetka była daleka od ideału. Tak trafiłem pierwszy raz na siłownię. Było to osiedlowe miejsce w piwnicy. Sprzęt podstawowy: ławeczka skośna, ławeczka płaska, dwa wyciągi – górny i dolny, do tego po kilka gryfów i hantli zrobionych własnoręcznie. Kulturystyczną pasję zaszczepili u mnie starsi koledzy, z którymi ćwiczyłem. Początkowo, ze względu na brak jakichkolwiek informacji, naśladowaliśmy się wzajemnie. Dzięki nim poczułem, że to jest sport, którym chcę się zająć. Ta dyscyplina stała się moją pasją. Z każdym następnym treningiem czerpałem coraz więcej przyjemności. Od początku wiedziałem, że kulturystyka, a raczej trening w siłowni nie jest „na chwilę”. Na punkcie tej dyscypliny dostałem niezłego bzika. W wieku 17 lat mój pokój był wyklejony plakatami ówczesnych mistrzów: Flexa Wheelera, Doriana Yatesa, Chrisa Cormiera, Paula Dilletta i wszystkich innych zawodowców, których zdjęcia pojawiały się w prasie. Wszystkie pieniądze zgromadzone z urodzin czy świąt przeznaczałem na kupno magazynów kulturystycznych. Były m.in. „Flex” czy „Muscle&Fitness”. Anglojęzyczne wersje dostępne tylko i wyłącznie w jednej księgarni w Gdańsku. Moi rówieśnicy i bliscy nie mogli zrozumieć tak wielkiego poświęcenia z mojej strony i zainteresowania tym sportem. Oni pozwalali sobie na różne przyjemności, a ja wracałem do domu z prasą, aby jak najszybciej powycinać nowe plakaty z wizerunkami moich idoli i mistrzów. Kulturystyka przewijała się cały czas przez moje życie – trenowałem w siłowni, robiłem masę jak standardowy małolat, czyli jadłem dużo bez żadnej wiedzy na temat odżywiania. W tamtych czasach we wszystkich siłowniach mówiło się, że to trening jest podstawą sukcesu. O odżywianiu nikt nie mówił nic więcej jak tylko to, że trzeba jeść dużo. W wieku 20 lat ważyłem 138 kg. Byłem bardzo duży, silny, ale równie mocno zatłuszczony. Piwniczną siłownię zamieniłem na treningi ze strongmanami na Przymorzu w klubie ATLETA. Podpatrywałem ich zmagania z ciężarami i starałem się ich naśladować. Przyszedł czas, kiedy zacząłem inaczej spoglądać na moją masę. Czułem się ciężki, a waga przeszkadzała mi w życiu codziennym. Znajomi mówili, że jestem gruby i otrzymałem od nich nawet pseudonim „Karkówka”. Było to spowodowane tym, że uwielbiałem porządnie i dużo zjeść, niekoniecznie zdrowo. Czułem się źle w swoim ciele i chciałem to zmienić. Postanowiłem zgubić trochę masy. Skupiłem się na tym, aby pozbyć się tkanki tłuszczowej, którą przez tyle lat budowałem. Zacząłem boksować po to, aby spalić jak najwięcej tłuszczu. Trafiłem do bardzo dobrego trenera kick-boxingu – Rafała Kałurznego – i pod jego okiem ćwiczyłem przez pewien okres trzy razy w tygodniu. Oczywiście nie zapominałem w tym czasie o moim prawdziwym hobby, czyli siłowni. Odwiedzałem ją systematycznie 3–4 razy w tygodniu. Oczywiście zgubiłem pewną część tkanki tłuszczowej, ale złe odżywianie, tzn. stosowanie nieodpowiednich produktów, nie pozwalało mi uzyskać wymarzonej sylwetki. Na początku 2004 roku musiałem wyjechać do pracy i wróciłem dopiero po 2 latach. Podczas tego okresu ćwiczyłem i cały czas czytałem prasę kulturystyczną, z której dowiedziałem się, jak istotnym elementem treningu jest dieta. Dzięki temu wiedziałem, że to ona w 70% jest kluczem do uzyskania fajnej sylwetki. Zmieniłem sposób odżywiania i na efekty nie trzeba było długo czekać, bo po powrocie do domu ważyłem 92 kg i miałem widoczne mięśnie brzucha. Wtedy też zacząłem trenować w siłowni, która znajdowała się na Zaspie, i tam w roku 2006 poznałem Jasia Urbanowicza. Zaciągnął mnie na pierwszy trening rugby. Spodobał mi się ten sport. Zacząłem grać dla drużyny ówczesnego trenera Lechii Rugby Gdańsk. Wspólne bieganie na plaży z chłopakami z drużyny czy trening w siłowni z Jankiem pomogły mi uzyskać dobrą wysportowaną sylwetkę. Niestety w tym czasie doznałem kontuzji kręgosłupa. Dość długo doskwierało mi to w codziennym życiu. W późniejszym okresie przerodziło się w uszkodzenie nerwu kulszowego i sprawiło, że mogłem zapomnieć o treningach rugby oraz o siłowni. Przez półtora miesiąca byłem wyłączony z jakiegokolwiek wysiłku fizycznego. Systematyczna rehabilitacja połączona z zabiegami medycyny naturalnej pozwoliły mi w jakimś stopniu zniwelować ból i dzięki temu zacząłem stawiać pierwsze kroki. Los niestety nie pozwolił mi na dalsze granie w drużynie Lechii, ale z racji tego, że uwielbiałem ten sport i widziano we mnie kreatywność i zaangażowanie, zaproponowano mi stanowisko kierownika tej drużyny. W tym samym czasie zostałem również kierownikiem sklepu z suplementami diety. Jak widzicie, cały czas moje życie prywatne i praca były związane ze sportem.

 

Ten okres był dla mnie bardzo owocny w nowe doświadczenia, ponieważ poznałem mojego pierwszego trenera i bardzo dobrego kolegę – Marka Olejniczaka, aktualnego mistrza świata w kulturystyce wagi ciężkiej. To on zaciągnął mnie na pierwszy prawdziwy trening nóg. Do tej pory śmieje się, że te partie mięśniowe, które zrobiłem wtedy z Markiem, rozwinęły się u mnie najbardziej ze wszystkich. Zaczarował moje nogi, bo z nich jestem najbardziej dumny w całej mojej sylwetce. Marek jako pierwszy namówił mnie do wystartowania w zawodach kulturystycznych, i to pod jego okiem przygotowywałem się do nich. Początki były dla mnie bardzo trudne. Nie mogłem zrozumieć, czemu tak ważne jest liczenie każdej kalorii, bo wcześniej tego nie robiłem. Wiedziałem, jakich produktów używać, ale o liczeniu kalorii – nic. Ciężka praca, systematyczność i konsekwencja – to najważniejsze rzeczy, aby coś osiągnąć.

 

 

KULTURYSTYKA – SPOSÓB NA ŻYCIE

W 2008 roku wystartowałem w moich pierwszych zawodach kulturystycznych w Rypinie. Zająłem 12. miejsce na 19 uczestników z wagą 95 kg. Wtedy obiecałem sobie, że będę dążył do tego, aby każdy sezon był lepszy od poprzedniego. W 2009 roku do kolejnych zawodów przygotowywał mnie ówczesny trener kadry narodowej Leszek Michalski. Dzięki niemu jeździłem na zgrupowania i zdobywałem nowe doświadczenia. Zawdzięczam mu również wygraną w zawodach Debiuty Kulturystyczne w swojej kategorii i kategorii open. Trzy tygodnie później zostałem wicemistrzem Polski w kulturystyce w najcięższej kategorii (+100 kg).

 

Obydwie wygrane wyzwoliły we mnie chęć startowania w innych zawodach, a co za tym idzie – rozwijania się. Trafiłem pod skrzydła Radka Słodkiewicza, i to on znalazł dla mnie idealną dietę. Co najważniejsze, doskonale trafił ze mną w przygotowanie ostatniego tygodnia przed zawodami, które w tym sporcie są najważniejsze. Pod jego okiem zbudowałem kilka kilogramów masy mięśniowej i w roku 2013 ważyłem na scenie 115 kg. Do dnia dzisiejszego Radek Słodkiewicz jest ogromnym wsparciem dla mnie i zawsze mogę na niego liczyć. Podobnie jest z żoną Roberta Piotrkowicza – Joanną. Na pewno niejeden z Was zastanawiał się, co kobieta, która nie startuje w zawodach, może wiedzieć o przygotowaniach zawodnika. Otóż Asia jest kobietą, która ma ogromną wiedzę na temat funkcjonowania mechanizmów zachodzących w organizmie i jaki wpływ wywiera stosowanie poszczególnych elementów diety na organizm.

 

NOWE BODŹCE – NOWA MOTYWACJA

Wcześniej, jeszcze w 2009 r., poleciałem do Stanów Zjednoczonych na zawody Mr. Olympia w Las Vegas. Umożliwiło mi to poznanie czołowych kulturystów, którzy byli moimi wielkimi idolami. Pogłębiłem wiedzę w dziedzinie dietetyki, suplementacji, a także treningu. Cały ten wyjazd i wrażenia z nim związane były dla mnie bodźcem do tego, co chcę robić w życiu.

 

Zacząłem od ukończenia kursu instruktora kulturystyki, a następnie międzynarodowego trenera personalnego. Przez cały ten okres pogłębiałem wiadomości o medycynie naturalnej, dietetyce, suplementacji i prawidłowym prowadzeniu klienta pod kątem treningów personalnych. Wieczorami z pasją studiowałem poradniki medyczne i książki dotyczące żywienia w sporcie.

 

W roku 2012 rozpocząłem współpracę z firmą TREC. Nieprzerwanie od dwu lat otrzymuję od niej wsparcie we wszystkich realizowanych przeze mnie przedsięwzięciach. Ponadto mam właściwie nieograniczony dostęp do najwyższej klasy suplementów, jakie produkuje TREC NUTRITION. Wspólnie tworzymy bardzo wiele ambitnych i interesujących projektów. Bierzemy udział w wielu wydarzeniach sportowych i charytatywnych. Ostatnimi czasy była to np. akcja „wampiriada”, czyli aktywne zachęcanie młodzieży do oddawania krwi czy „spalamy kalorie”. Dzięki naszej współpracy powstają filmiki „ZAPYTAJ TRENERA” oraz ”DIETETYCZNA KUCHNIA”. Jakiś czas temu pojawił się też nowatorski projekt „DZIENNIK SPORTOWCA”, w którym przez dwanaście tygodni jeździłem z kamerą i pokazywałem całe moje życie od podszewki. Jego emisja cieszyła się bardzo dużą popularnością. Dzięki ludziom wspierającym mnie w tym, co robię, i motywujących mnie do działania powstaje coraz więcej pomysłów, które razem z firmą TREC chcemy zrealizować.

 

W tym samym czasie rozwijałem własny profil na facebooku. Do dnia dzisiejszego aktywnie opisuję i zamieszczam tam zdjęcia moich posiłków i ćwiczeń na dane partie ciała. Dzielę się też fragmentami mojego życia prywatnego. Na profilu znalazły się informacje o miejscach, w których można zjeść niskokaloryczne posiłki czy dietetyczne desery. W tym momencie na moim fanpage’u jest już blisko 70 000 aktywnych osób. Są to ludzie, którzy wzajemnie się motywują, osoby, które sam motywuję i dla których jestem inspiracją. Aktywnie udzielają się na forum, proszą o wskazówki czy podsuwają nowe pomysły. To mnie nakręca do jeszcze intensywniejszych działań i do cięższej pracy. Dzięki tak szerokiej popularności mojego profilu na FB jestem w stanie przekazać moją wiedzę większej liczbie zainteresowanych i tym samym wierzyć w to, że Polska będzie jeszcze bardziej wysportowana i zdeterminowana w sportowych działaniach. Na koncie mam wiele osób, które udało mi się wyciągnąć z otyłości.

 

Oczywiście przez cały ten okres brałem udział w zawodach kulturystycznych i w 2010 roku zdobyłem drugie wicemistrzostwo Polski oraz wygrałem zawody ogólnopolskie w kulturystyce w Słupsku. Następnie zaliczyłem wygraną w Strzegomiu.

 

W 2011 roku zdobyłem jako pierwszy w kraju mistrzostwo Polski federacji NAC. Poleciałem na Mistrzostwa Świata do Luksemburga, gdzie znalazłem się w finałowej szóstce – ostatecznie uplasowałem się na 5. miejscu. W tym samym roku zdobyłem również Puchar Polski Federacji NAC oraz uczestniczyłem w najbardziej prestiżowych zawodach tej organizacji – Mr. Universe rozegranych w Niemczech.

 

Były również momenty trudne w moim życiu. Największy problem to połączenie przygotowań do zawodów z pracą. Natłok obowiązków i konsultacji personalnych nie pozwoliły mi startować przez jeden sezon. W tym czasie otrzymałem od bliskich dużo wsparcia i zrozumienia. Rzuciłem się w wir pracy.

 

Objąłem stanowisko kierownicze instruktorów w klubie IMPULS FITNESS w Gdańsku. Następnie otrzymałem propozycję prowadzenia i stworzenia klubu ENERGY w Gdyni. Moim zadaniem było zbudować to miejsce od podstaw i rozkręcić je. Sprostałem mu, ponieważ ENERGY do dnia dzisiejszego doskonale prosperuje.

 

WŁASNY KLUB FITNESS – MARZENIA SIĘ SPEŁNIAJĄ

W 2013 roku po zakończeniu rocznego kontraktu z Energy Club narodził się w mojej głowie pomysł otwarcia własnego klubu. Razem z moją żoną stanęliśmy na wysokości zadania i w cztery miesiące udało się stworzyć autorski klub ALL TIME FITNESS, który mieści się w Gdańsku przy ul. Fieldorfa 2. Działa dopiero od listopada§, ale rozwija się w bardzo szybkim tempie. Mamy strefę sauny z salką relaksacyjną, strefę zajęć fitness, treningu funkcjonalnego i doskonale wyposażoną siłownię, strefę cardio i barek z suplementami. Co bardzo ważne, w naszym klubie panuje przyjazna, domowa atmosfera. Do dyspozycji klientów są również najlepsi trenerzy w Trójmieście. To wszystko dostępne bez ograniczeń czasowych i w bardzo atrakcyjnej cenie. Jesteśmy otwarci na ludzi z pasją. W mojej głowie rodzą się ciągle nowe pomysły. Motywacją do działania jest coraz większa grupa osób odwiedzających nasz klub. Miło patrzeć na tych, którzy wracają na kolejne treningi z uśmiechem na twarzy. Zachęcam do aktywnego odwiedzania ALL TIME FITNESS.

 

2013 rok był dla mnie rokiem szczęśliwym. Oprócz otwarcia klubu wygrałem zawody na Mistrzostwach Polski federacji NAC, Mistrzostwa Polski federacji WBFF oraz zostałem Wicemistrzem Europy. Kulturystyka wypełniała cały mój wolny czas. Zawsze jest i będzie największą pasją.

 

Niestety z racji tego, że mam zerwane przyczepy klatki piersiowej dzisiaj nie jestem w stanie osiągnąć nic więcej na arenie międzynarodowej. Każdy z nas ma lepsze i słabsze strony. Moim mankamentem jest ta grupa mięśniowa. Miałem ambicje, by wygrywać prestiżowe zawody międzynarodowe, dlatego też z racji tej wady i chęci zrobienia czegoś w tym kierunku zgłosiłem się do programu TVN Style „ŻYCIE BEZ WSTYDU”, aby próbować zoperować klatkę piersiową. Taki zabieg korekcyjny jest bardzo drogi, ale w programie koszty w całości miał pokryć kanał TVN. Po specjalistycznej konsultacji niestety okazało się, że zszycie zerwanych przyczepów uniemożliwiłoby mi treningi. Obciążenie siłowe szybko doprowadziłoby do ponownego ich uszkodzenia i powrotu do sytuacji wyjściowej. Jedynym wyjściem była plastyka, jednak ja nie zdecydowałem się na implanty. Nie jest to zgodne z moimi życiowymi zasadami i wyobrażeniem, jakie mam o sporcie. Do wszystkiego dochodziłem ciężką pracą. Zaprzepaściłbym to, godząc się na włożenie sobie czegoś sztucznego w moje ciało. Sport jest całym moim życiem. Nie umiałbym funkcjonować ze świadomością, że okłamuję innych. Nawet gdybym wygrał zawody dzięki implantom, czułbym się jak oszust i nie cieszyłoby mnie to zwycięstwo. To przeważyło o tym, że postanowiłem zakończyć na chwilę obecną moją karierę kulturystyczną.

 

NIE STARTUJĘ W ZAWODACH, ALE CZUJĘ SIĘ SPEŁNIONYM CZŁOWIEKIEM

Spełniam się teraz w 100% jako właściciel klubu, trener personalny, ojciec i mąż. Mam wielu podopiecznych z Polski i zagranicy (odległość nie jest dla mnie problemem). Moje plany na przyszłość to szerzenie zdrowego stylu życia, zaszczepienie u innych pasji trenowania oraz zdrowej kuchni. Uświadomienie ludziom, że ciężka praca to możliwość osiągnięcia wyznaczonego celu. Najważniejszą rzeczą jest systematyczność i samozaparcie. Warto poszukać dziedziny sportu dla siebie i spełniać się w niej na całej linii. Warto mieć marzenia i dążyć do ich realizacji.

 Moja osoba jest doskonałym przykładem na to, że jak się czegoś bardzo chce, zawsze się to osiąga. Potrzeba tylko czasu, systematycznej pracy i cierpliwości. Ostatnio jestem bardzo dumny ze wszystkich ludzi, którzy niezależnie od wieku zaczęli robić coś dla zdrowia i sylwetki.

 Jeszcze parę lat wcześniej osoba jedząca z pojemników wzbudzała zdziwienie wśród innych. Nawet nie wiecie, jak się teraz cieszę, że co drugi klient w moim klubie zwraca uwagę na to, co je. Jak miło, gdy moi podopieczni przynoszą własnoręcznie upieczone chlebki bądź potrawy dietetyczne. Czuję wtedy, że to, co robię, ma naprawdę sens.

Data: 10 lutego 2014 28641 Odsłon Pozostaw komentarz Przejdź do komentarzy

Pozostaw komentarz
Brak komentarzy

 

Firma / O Trec Nutrition

Dążenie do osiągnięcia zdrowego, wysportowanego i sprawnego ciała stało się w ostatnich latach światowym trendem. Doskonała sylwetka i wysoka forma fizyczna nie jest tylko związana z intensywnym treningiem, ale również z racjonalnie przygotowaną dietą. Podstawowe znaczenie głównych makroskładników odżywczych znane jest już dość dobrze. Jednak nowo odkrywane funkcje białek, tłuszczów i węglowodanów w procesach budowania masy mięśniowej, wytwarzania energii i regeneracji potreningowej wciąż zaskakują wielu naukowców i dietetyków. Zapotrzebowanie sportowców wyczynowych, oraz trenujących rekreacyjnie na składniki pokarmowe jest znacznie większe i nie zawsze może być zaspokojone przez tradycyjną dietę.

 

Doświadczenia pokazują, że precyzyjna, odpowiednio dobrana suplementacja jest doskonałym wsparciem dla prawidłowo prowadzonego programu treningowego. Osiągnięcie wymarzonego celu staje się szybsze i łatwiejsze, gdy wspomagane jest najwyższej jakości preparatami, gwarantującymi pełne bezpieczeństwo stosowania. Firma TREC NUTRITION, przy współpracy z najlepszymi laboratoriami, technologami żywienia, lekarzami sportowymi oraz wybitnymi sportowcami, stworzyła ofertę produktów na najwyższym światowym poziomie. W ofercie znajdują się produkty wspomagające przyrost masy i siły mięśniowej, energetyzujące, redukujące tkankę tłuszczową, regenerujące aparat ruchowy oraz wzmacniające siły witalne organizmu. Sięgając po produkty naszej firmy mają Państwo pewność, że dostarczacie swojemu organizmowi tylko najlepszych składników odżywczych, w odpowiednich dla niego proporcjach.

 

Od początku istnienia TREC NUTRITION przykładał szczególną wagę do najwyższej jakości oferowanych produktów oraz pełnej ich zgodności z obowiązującym prawem żywnościowym. W chwili obecnej w firmie funkcjonuje Zintegrowany System Zarządzania spełniający wymagania norm ISO 9001 i ISO 22000 w zakresie „Produkcja, konfekcjonowanie i sprzedaż środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz suplementów diety”. Dzięki rygorystycznemu przestrzeganiu zasad dobrej praktyki higienicznej (GHP) i produkcyjnej (GMP) w naszym nowoczesnym zakładzie produkcyjnym, poziom bezpieczeństwa oferowanych wyrobów nie ustępuje nawet najsurowszym wymaganiom stawianym produkcji farmaceutycznej. Sprawność funkcjonowania firmy oraz nasza determinacja w tworzeniu i nieustannym doskonaleniu systemu zarządzania jakością oraz bezpieczeństwem żywności została potwierdzona certyfikatem przyznanym przez szwajcarską firmę SGS uznawaną za najlepszą na świecie w dziedzinie certyfikacji zakładów. Więcej informacji o wszystkich produktach znajdziecie Państwo na stronie www.trecnutrition.com oraz telefonicznie u naszych ekspertów pod nr tel. 071 795 81 70 lub pocztą elektroniczną: ekspert@trec.com.pl.

Regulamin programu lojalnościowego - "Premiujemy zakupy i aktywnych klientów"

  1. Ogólne informacje o programie lojalnościowym.
    Każdy zarejestrowany klient sklepu trec.pl za dokonane zakupy i aktywność otrzymuje punkty w programie lojalnościowym, które może wymieniać na produkty z naszej oferty podczas realizacji zamówień.

  2. Zasady naliczania punktów:
    • każde 1 zł wydane w naszym sklepie to zdobycie 1 punktu. 20 zdobytych punktów to 1 zł do realizacji w sklepie (punkty są naliczane od całkowitej wartości produktów w zamówieniu, bez kosztów wysyłki),
    • zarejestrowanie się na sklepie nowego klienta to 200 pkt. - 10 zł do wykorzystania na zakupy,
    • zapisanie się do newslettera 100 pkt. - 5 zł do wykorzystania na zakupy,
    • dodanie opinii o produkcie w serwisie www.trec.pl jak i serwisie Opineo.pl 100 pkt. - 5 zł do wykorzystania na zakupy (użytkownik może otrzymać punkty za maksymalnie 2 recenzje w ciągu dnia, po ich zaakceptowaniu przez administratora. Użytkownik może otrzymać tylko punkty za produkt który wcześniej zakupił na stronie sklepu).
  3. Weryfikacja punktów.
    Punkty za zamówienie przyznawane są po zamknięciu zamówienia przez administratora systemu lub po zaakceptowaniu przez niego recenzji. Maksymalny czas oczekiwania na zaakceptowanie recenzji to 2 dni. Punkty za zapisanie się do newslettera przyznawane są od razu po zapisaniu.

    Punkty oczekujące zostają zaliczone, gdy:
    • wiadomo, że dana transakcja została sfinalizowana, czyli zamówienie zostało opłacone, a zamówiony towar został wysłany do Klienta,
    • transakcja została sfinalizowana (zamówienie opłacone i zamknięte w systemie) w ciągu 14 dni od chwili złożenia zamówienia.
    Punkty oczekujące zostają anulowane, gdy:
    • nie doszło do transakcji (np. brak wpłaty),
    • kiedy administrator nie zaakceptował opinii o produkcie.
  4. Uwagi dodatkowe:
    • dla jednego Klienta może być prowadzone tylko jedno konto z punktami. Nie ma możliwości przekazania punktów innej osobie,
    • minimalna ilość punktów jaką Klient musi zdobyć na swoim koncie żeby móc je wykorzystać to 300 pkt.,
    • maksymalna ilość punktów to 4000 pkt. Po przekroczeniu salda punkty za kolejne zamówienia nie będa naliczane,
    • po wykorzystaniu części punktów saldo zostanie zmniejszone, punkty za kolejne zamówienia będą naliczane aż do ponownego uzyskania salda maksymalnego,
    • jeśli przy zamówieniu któryś z produktów został opłacony za pomocą punktów wtedy za całość zamówienia punkty nie są przyznawane,
    • jeśli w zamówieniu znajdują się produkty objęte będące już w promocji (np. obniżona cena specjalna) lub zamówienie objęte jest inną regułą promocyjną, punkty za takie zamówienie, również nie są przyznawane,
    • użycie jakiegokolwiek kodu rabatowego, także zwalnia zamówienie z naliczania za nie punktów,
    • program nie obowiązuje w przypadku zamówień realizowanych do dnia 18 października 2013,
    • sklep trec.pl zastrzega sobie prawo do zmiany warunków w programie lojalnościowym.

[X]

Strona wykorzystuje pliki cookie, które przechowywane są na Twoim komputerze. Jeżeli nie zgadzasz się na to, możesz wyłączyć obsługę plików cookie w Swojej przeglądarce.
Aby dowiedzieć się więcej, kliknij tutaj.