Brak produktów w koszyku

Oficjalny sklep internetowy TREC NUTRITION
Zaloguj się lub utwórz konto

Ekspert Trec Nutrition odpowiada
+48 71 795 81 70

Złóż zamówienie telefonicznie
Pn-Pt: 10:00 - 18:00

Livechat

Trec Nutrition

Nowy JA

Trec Nutrition
Wróć do listy

      Poznajcie historię Rafała Ostrowskiego. Jego kłopoty z wagą rozpoczęły się ponad 15 lat temu – od tamtej pory borykał się z nadmiarem kilkudziesięciu kilogramów. Mimo młodego wieku Rafał zetknął się z poważnymi problemami zdrowotnymi – nadciśnieniem, wysokim poziomem cukru we krwi, bólami stawów i kręgosłupa. Jego ciało rozpaczliwie wołało o pomoc. Na szczęście nasz pozytywny bohater w porę się opamiętał. Przed trzydziestką postanowił, że chce zostać ojcem. Lekarz poinformował go, że przy takiej wadze nie tylko będzie mu bardzo trudno poradzić sobie w nowej roli, ale w ogóle nie wiadomo, czy w niej „wystąpi”. Tak zrodziła się chęć prawdziwej zmiany.

 

„Zaczęły się problemy zdrowotne.

   

Wysokie ciśnienie, alarmujący poziom cukru we krwi, bóle kręgosłupa, straszne bóle stawów i we wszystkich kończynach – czułem się tak, jakby zapychały mi się w nich żyły. Już myślałem, że do końca życia zostanę kawalerem.  Jednak poznałem kobietę, która wychodziła z założenia, że kochanego ciała nigdy dość. Wstąpiłem w związek małżeński. W tym czasie ważyłem ok. 131 kg, a moja małżonka gotowała mi przepyszne jedzenie, po którym dosłownie wylizywałem talerze. Kości po kurczaku były tak przeze mnie wygryzione, że nawet pies by się nimi nie najadł. Wysysałem z nich wszystko, co tylko się dało. Apogeum mojej wagi, czyli 144 kg, przypadło na czas, gdy jeździłem w delegacje. Wkrótce zaczęliśmy planować z żoną dziecko i chciałem poprawić kondycję, wiedząc o tym, że jako ojciec muszę być sprawny fizycznie i przede wszystkim zdrowy. Lekarz powiedział mi, że osobom szczupłym łatwiej jest się starać o potomstwo. To również była dla mnie ogromna motywacja.”


Cześć, Rafał! Powiedz nam, jak się czujesz w nowej wersji samego siebie?
Cześć! Czuję się dobrze, jak nastolatek. W listopadzie stuknie mi już trzydziestka, a moja waga obecnie wynosi 87 kg, czyli w tej chwili ważę dokładnie tyle samo, ile w wieku 14 lat. Teraz jestem jednak dużo bardziej energiczny niż wtedy.

 

Powiedz nam trochę więcej o sobie. Czym się obecnie zajmujesz?
Z wykształcenia jestem mechanikiem. W Polsce pracowałem jako kierowca ciężarówki i operator ciężkiego sprzętu budowlanego. Obecnie pracuję w Niemczech i wykonuję prace ziemne.

 

Mógłbyś opisać, jak Twoja sylwetka wyglądała w przeszłości i jakie były tego konsekwencje?
Czy tak było zawsze?


Kłopoty z nadwagą zaczęły się u mnie w wieku 13 lat, zaś gdy miałem 15 lat, była ona już naprawdę duża. Ważyłem wówczas 105 kg przy bardzo niskim wzroście – 148 cm! Wyrosłem dopiero w wieku 18 lat. Szybkie przybieranie na wadze spowodowane było u mnie obżarstwem bez żadnych ograniczeń. Byłem duży, miałem wielką klatę. Niektórzy porównywali mnie do jakiegoś monstrum, a inni podejrzewali, że biorę niedozwolone środki, dlatego nadano mi ksywę „Koksik”. Od najmłodszych lat czułem na sobie dziwne spojrzenia napotykanych ludzi. Dziewczyny śmiały się ze mnie, ale miałem to gdzieś. Wtedy w ogóle się nimi nie interesowałem.

 

Czym zajmowałeś się w przeszłości? Czy uprawiałeś jakikolwiek sport?
Wysiłek fizyczny był dla mnie męczarnią. Unikałem zajęć wychowania fizycznego, ponieważ rozebranie się w szatni było dla mnie krępujące. Wszyscy ze mnie szydzili. Nie raz wolałem się spóźnić do szkoły, niż podbiec na przystanek autobusowy. Przebiegnięcie odcinka długości 100 m było dla mnie problemem! Nawet nie podejmowałem wyzwania, ponieważ bałem się, że taki eksces skończy się dla mnie zawałem serca, a już na pewno za bardzo bym się spocił. Dopiero w wieku 16 lat zacząłem podnosić pierwsze ciężarki z kolegami w piwnicy.

 

Jak to się stało, że tak młody chłopak jak Ty ważył tak dużo? Czy kojarzysz moment, kiedy przestałeś panować nad wzrostem wagi?
Moi rodzice cieszyli się, gdy jedzenie szybko znikało ze stołu. Natomiast poza domem wszyscy mi mówili, że jestem spasiony, ale miałem to gdzieś. Zacząłem się wtedy opychać jak świnia. Zażerałem się megahamburgerami i kebabami. Te buły nie mieściły się w dwóch dłoniach – ich średnica wynosiła jakieś 25 cm! Jeśli nadal byłem głodny, potrafiłem dojeść jeszcze megazapiekanką. A jako stałemu klientowi właściciele baru nie żałowali sosów i dodatkowych porcji tłustego mięsa. Ta ich gościnność była dla mnie właściwie niedźwiedzią przysługą. Wtedy nie miałem dla kogo dobrze wyglądać, nie miałem kobiety i na niczym mi nie zależało. Przestałem panować nad wzrostem wagi w momencie, gdy przekroczyłem 100 kg, czyli kiedy byłem jeszcze nastolatkiem.

 


Co zmotywowało Cię do podjęcia walki z samym sobą?
Zaczęły się problemy zdrowotne. Wysokie ciśnienie, alarmujący poziom cukru we krwi, bóle kręgosłupa, straszne bóle stawów i we wszystkich kończynach – czułem się tak, jakby zapychały mi się w nich żyły. Już myślałem, że do końca życia zostanę kawalerem. Jednak poznałem kobietę, która wychodziła z założenia, że kochanego ciała nigdy dość. Wstąpiłem w związek małżeński. W tym czasie ważyłem ok. 131 kg, a moja małżonka gotowała mi przepyszne jedzenie, po którym dosłownie wylizywałem talerze. Kości po kurczaku były tak przeze mnie wygryzione, że nawet pies by się nimi nie najadł. Wysysałem z nich wszystko, co tylko się dało. Apogeum mojej wagi, czyli 144 kg, przypadło na czas, gdy jeździłem w delegacje. Wkrótce zaczęliśmy planować z żoną dziecko i chciałem poprawić kondycję, wiedząc o tym, że jako ojciec muszę być sprawny fizycznie i przede wszystkim zdrowy. Lekarz powiedział mi, że osobom szczupłym łatwiej jest się starać o potomstwo. To również była dla mnie ogromna motywacja.

 

Jakim sposobem udało Ci się w końcu uzyskać pozytywne rezultaty?
Zamierzenie było takie, by skończyć 30 lat z dobrą wagą. Nie spodziewałem się jednak, że będzie ona wynosić mniej niż 90 kg. Najbliższa rodzina śmiała się z moich postanowień, twierdząc, że i tak nie uda mi się osiągnąć celu, który cały czas miałem przed oczami. Chciałem im pokazać, że stać mnie na to i jeszcze mogę być zdrowym, szczupłym mężczyzną. Regularne treningi zacząłem 4 lata temu. W tym czasie wyjechałem do pracy w Niemczech. Bez większej kwoty pieniędzy na starcie postanowiłem zorganizować salę treningową pod ręką. Na początku robiłem pompki, przysiady i inne ćwiczenia izometryczne. Później zacząłem kompletować sprzęt we własnym zakresie – na początku bardzo skromny; często robiłem go lub naprawiałem sam albo kupowałem na niemieckich aukcjach internetowych. Sam urządziłem sobie siłownię w starej oborze nieopodal domu, w którym wynajmowałem pokój. W lecie było super, ale zimą musiałem ćwiczyć w rękawiczkach (bez których dłonie przywierały do sztangi) i w czapce – pewnego razu, gdy ją zdjąłem, dosłownie dymiło mi się z głowy! Nie przejmowałem się jednak temperaturą powietrza. Na trening brałem ze sobą termos z ciepłą herbatą i cytryną, którą popijałem między seriami. Najniższa temperatura, przy której ćwiczyłem, to -20 stopni Celsjusza. Nie przeszkadzało mi nawet to, że między sztangami ganiały kury. Dodam jeszcze, że przez pół roku ćwiczyłem bez światła, ponieważ nie wiedziałem, gdzie jest włącznik. Musiałem sobie radzić z telefonem i latarką na czole. Ludzie, którzy wynajmowali mi pomieszczenie, byli zdziwieni. Nie sądzili, że Polacy mają taką motywację i podejście do treningu. Rzadko spotyka się tak zdeterminowane osoby w Niemczech.

 

 

 

Kto zmotywował Cię do przemiany i kto ją nadzorował? Czy podczas odchudzania znajdowałeś się pod opieką lekarza?
Moja waga przez 2 lata skakała raz w górę, raz w dół, aż zatrzymała się na 135 kg. Gdy wyjechałem do Niemiec, poszedłem do lekarza, który stwierdził u mnie ostatni poziom otyłości – otyłość olbrzymią zagrażającą życiu. W każdej chwili mogłem mieć wylew krwi do mózgu. Moje ciśnienie spoczynkowe wynosiło ok. 220/130. Zdaniem lekarza, właściwie dawno powinienem był się znaleźć w szpitalu na oddziale intensywnej terapii. Zakazał mi jeździć samochodem, a co gorsza – zabronił ćwiczeń z obciążeniem. Zgodziłem się z nim, ale tak naprawdę te przestrogi miałem za nic – od razu poszedłem na siłownię. Wówczas zacząłem trenować więcej niż kiedykolwiek. Pewnego dnia, na początku stycznia 2014 roku, byłem na zakupach w Gdyni. Pomyślałem, że przy okazji uzupełnię moje zapasy odżywek i suplementów. Zainteresowało mnie hasło widniejące na witrynie sklepu VITAMIN-SHOP przy ul. 10 Lutego 37 w Gdyni, które brzmiało „KAŻDEGO PODNIESIEMY Z KANAPY!”. Pomyślałem, że to coś dla mnie i postanowiłem wejść do środka. Za ladą siedział duży chłop. Kojarzyłem gościa, ale nie miałem pojęcia, skąd. Najpierw zapytał mnie, czy coś ćwiczę, jaki jest mój cel, jak się odżywiam. Po 30 minutach rozmowy okazało się, że ten facet to Piotr Szymiec, były czołowy kulturysta i strongman! Zapytał, czy chcę jego pomocy w pozbyciu się zbędnych kilogramów. Zgodziłem się i umówiliśmy się na spotkanie następnego dnia. Usiedliśmy na zapleczu sklepu, gdzie porozmawialiśmy bardzo szeroko na temat jedzenia, diety, ćwiczeń oraz suplementacji. Po tym wszystkim zyskałem świetne samopoczucie i poczułem naprawdę dużą motywację. Piotr wytłumaczył mi, co robię źle, opowiedział o kaloryczności posiłków. Wyjaśnił, co zrobić, by osiągnąć sukces. Rozpisaliśmy dietę i plan treningowy. Z Piotrem pozostawałem w kontakcie. Dietę modyfikowaliśmy mailowo i telefonicznie, a podczas moich przyjazdów do Polski ocenialiśmy efekty wizualnie, na żywo.

 

Jak wyglądała Twoja dieta w czasie przemiany. Czy była podzielona na jakieś etapy? Chodziłeś cały czas głodny czy może sukces planu żywieniowego to raczej kwestia odpowiedniego doboru posiłków i składników odżywczych?
Była to dieta polegająca na regularnym spożywaniu 5-6 posiłków dziennie. Początkowo bazowałem na diecie niskowęglowodanowej i uważałem na kaloryczność produktów, co zalecił mi Piotr Szymiec. Na pierwszym etapie spożywałem dziennie 2500 kcal, później 2000 kcal, a był też okres, w którym przyjmowałem zaledwie 1500 kcal dziennie. Następnie moje diety niskowęglowodanowe przeplatały się z jadłospisem ketogenicznym (tłuszczowym). Na początku spadki wagi były dość duże. Rozmawiałem o tym z Piotrem, który wyjaśnił mi, że dla osób bardzo otyłych spektakularny efekt jest dobry dla psychiki i postępów w przemianie. Miał rację – spadki wagi powodowały zwiększenie mojej motywacji, codziennie miałem uśmiech na twarzy i dużo energii do działania! W diecie ogólnie bazowałem na brokułach – zjadłem ich w tym roku naprawdę sporo. Często sięgałem też po rybę – wypróbowałem nawet dietę polecaną przez belgijskiego kulturystę Kurta Depoortera. Spożywałem wtedy tuńczyka, łososia, a najczęściej chudego dorsza. Zauważyłem, że mieszanie jadłospisów, czyli przechodzenie z jednego na drugi, jest bardzo skuteczne. Wówczas w pewien sposób „oszukujemy” organizm. Niektórzy mogą być zdziwieni, że po diecie małokalorycznej na dalszym etapie dorzuca się więcej węglowodanów. W pierwszym momencie mięśnie naładują się glikogenem i waga może skakać, ale już po 2-3 dniach z większą ilością węgli wracamy do wagi sprzed ładowania. Masz więcej energii i chcesz rozpocząć dietę na nowo. Ten sposób jest dobry dla psychiki, ponieważ odchudzanie nie jest wówczas tak wymagające. Diety te są dość krótkie, więc wyrzucasz ze świadomości monotonność, z którą zazwyczaj kojarzy się redukcja. Czekasz na ten wymarzony dzień – wiesz, że np. jutro zjesz już coś innego. Przyjmowanie pożywienia objętościowo dużego, lecz z niewielką kalorycznością powodowało, że nie doskwierał mi głód. Właściwie czułem się przez cały czas najedzony.

 

Jakie suplementy TREC NUTRITION stosowałeś podczas metamorfozy? Jak określisz ich działanie na swój organizm? Czy sądzisz, że schudłbyś tak bardzo bez dodatkowego wspomagania?
 Piotr Szymiec na początek zaproponował mi izolat białka ISOLATE 100 o smaku czekoladowo-miętowym. Nigdy nie jadłem takiej odżywki, której ciekawy smak trafił od razu w moje podniebienie. Piotr zalecił mi również stosowanie aminokwasów BCAA POWDER, ponieważ w 10 g tego suplementu znajduje się równe 10 g BCAA – aminokwasów rozgałęzionych. Zażywałem do tego środki przyspieszające przemianę materii, takie jak L-CARNITINE GOLD, CLENBUREXINFAT TRANSPORTER, które stosowałem zamiennie. Izolat i aminokwasy spożywam cały czas. BCAA powodują u mnie szybszą regenerację mięśni na drugi dzień po treningu – nie czuję po nich zbyt wielkiego zmęczenia, bólu ani zakwasów. Natomiast odżywki białkowe pomagają dostarczyć organizmowi odpowiednią ilość białka i pozwalają na wzbogacenie zbyt monotonnych posiłków. Ponieważ wykonuję pracę fizyczną i ćwiczę późnymi popołudniami, dla pobudzenia organizmu i bardziej efektywnego wysiłku stosuję przed nimi 10-15 g przedtreningówki S.A.W. Jeżeli chodzi o walory smakowe, najbardziej odpowiada mi gruszkowy ISOLATE 100 – ta odżywka wymieszana np. z chudym twarożkiem smakuje rewelacyjnie! Po takim posiłku zostaje słodki smak, a ja jestem szczęśliwy i spokojnie mogę iść spać. Polecam wszystkim! Mogę powiedzieć, że suplementy na pewno bardzo mi pomogły podczas mojej przemiany.

 

Czy dzięki przemianie wzrosła Twoja samoocena? Taki spadek wagi to przecież spory szok dla całego organizmu. Czy wewnętrznie czujesz się dalej „gruby”, czy przestałeś się wstydzić swojego ciała i jesteś pewny siebie? Jak postrzegają Cię inne osoby?
Szczerze mówiąc wiem, że już jest dobrze, ale w podświadomości nadal czuję się człowiekiem otyłym – boję się powrotu do poprzedniej wagi i sylwetki. Do tego jeszcze wszyscy pytają, czy schudłem dlatego, że jestem chory. Wówczas odpowiadam, że dawniej byłem chory, a dopiero teraz jestem zdrowy. Z pracą nad ciałem idzie mi całkiem nieźle, lecz moja głowa przechodzi powolną transformację – nie jest to takie łatwe, gdyż niestety przez zbyt wiele lat byłem poddawany różnego rodzaju złym doświadczeniom. Moją psychikę podbudowują zarówno ci, którzy chwalą mnie za moje osiągnięcia, jak i ci, którzy zazdroszczą tego sukcesu i liczą na moją porażkę. Daje mi to jeszcze większą motywację do działania – chcę wszystkim pokazać, że się nie poddam!

 

Czy traktujesz spadek wagi jako swój osobisty sukces, czy raczej wypadkową pracy wielu osób, które służyły Ci radą? Czy teraz chciałbyś pomagać innym osobom cierpiącym na poważną nadwagę?
Sukces to wynik mojej determinacji i pomocy Piotra. Chciałbym pokazać światu, że można do czegoś dojść i nie wolno słuchać ludzi, którzy podcinają skrzydła słowami „nigdy tego nie osiągniesz, nigdy nie będziesz tak wyglądał”. Miałbym ogromną satysfakcję z tego, że inni przeczytają ten artykuł i być może dzięki mojej historii zmotywują się do zmiany własnego życia i sylwetki. „Nigdy nie mów nigdy”! Przekaz multimedialny ma również duży wpływ na to, że nie odpuszczam. Gdy jestem bardzo zmęczony, włączam sobie filmy CT Fletchera, Tomka Lecha „Papaja” albo innych zawodników TREC TEAM ATHLETES i dodatkowo się motywuję. Piotr Szymiec ukierunkował mnie tak, abym nie traktował diety jako przykrego obowiązku. Po prostu zmieniłem sposób odżywiania – to nie dieta, to styl życia!

 

Na pewno czujesz się zdrowszy. Czy znalazło to odzwierciedlenie w wynikach badań?
Zrobiłem ostatnio badania i wszystko jest idealnie w normie. Lekarz stwierdził, że są to wyniki zdrowego 18-latka.

 

Jakie są Twoje plany na przyszłość w związku z treningami i dietą? Jakie masz teraz cele?
Moim wielkim marzeniem jest wystąpienie na jakichkolwiek zawodach kulturystycznych – nawet mniejszej rangi, miejscowych. Jest to mój cel, który wymaga czasu i poświęcenia. Chciałbym jednak, by start w takich zawodach był zwieńczeniem mojej ciężkiej pracy. Wiem, że przede mną jeszcze długa droga.

 

Zmiana nawyków i stylu życia nie jest łatwym zadaniem. Masz jakiś pomysł na to, jak utrzymać dobrą sylwetkę i nie wrócić do poprzedniej wagi?
[śmiech] Wszystko siedzi w głowie. Każde podejście do zmiany własnego wyglądu trzeba rozpocząć od psychiki. Jeśli chcesz robić to na siłę, a twoja głowa nie będzie jeszcze gotowa, nic z tego nie wyjdzie. Najważniejsze jest nastawienie mentalne. Jeżeli będzie dobre, można przenosić góry.

 

Trzymamy kciuki za dalsze sukcesy! Pozdrawiamy i dziękujemy za wywiad.
Dziękuję bardzo firmie TREC NUTRITION oraz Piotrowi Szymcowi z VITAMIN-SHOP w Gdyni za zainteresowanie moją historią i przekazanie jej światu. Pozdrawiam wszystkie wspierające mnie osoby!

 

 

Rozmawiała Anna Szymiec

Data: 16 marca 2015 813 Odsłon Pozostaw komentarz Przejdź do komentarzy

Pozostaw komentarz
Brak komentarzy

 

Firma / O Trec Nutrition

Dążenie do osiągnięcia zdrowego, wysportowanego i sprawnego ciała stało się w ostatnich latach światowym trendem. Doskonała sylwetka i wysoka forma fizyczna nie jest tylko związana z intensywnym treningiem, ale również z racjonalnie przygotowaną dietą. Podstawowe znaczenie głównych makroskładników odżywczych znane jest już dość dobrze. Jednak nowo odkrywane funkcje białek, tłuszczów i węglowodanów w procesach budowania masy mięśniowej, wytwarzania energii i regeneracji potreningowej wciąż zaskakują wielu naukowców i dietetyków. Zapotrzebowanie sportowców wyczynowych, oraz trenujących rekreacyjnie na składniki pokarmowe jest znacznie większe i nie zawsze może być zaspokojone przez tradycyjną dietę.

 

Doświadczenia pokazują, że precyzyjna, odpowiednio dobrana suplementacja jest doskonałym wsparciem dla prawidłowo prowadzonego programu treningowego. Osiągnięcie wymarzonego celu staje się szybsze i łatwiejsze, gdy wspomagane jest najwyższej jakości preparatami, gwarantującymi pełne bezpieczeństwo stosowania. Firma TREC NUTRITION, przy współpracy z najlepszymi laboratoriami, technologami żywienia, lekarzami sportowymi oraz wybitnymi sportowcami, stworzyła ofertę produktów na najwyższym światowym poziomie. W ofercie znajdują się produkty wspomagające przyrost masy i siły mięśniowej, energetyzujące, redukujące tkankę tłuszczową, regenerujące aparat ruchowy oraz wzmacniające siły witalne organizmu. Sięgając po produkty naszej firmy mają Państwo pewność, że dostarczacie swojemu organizmowi tylko najlepszych składników odżywczych, w odpowiednich dla niego proporcjach.

 

Od początku istnienia TREC NUTRITION przykładał szczególną wagę do najwyższej jakości oferowanych produktów oraz pełnej ich zgodności z obowiązującym prawem żywnościowym. W chwili obecnej w firmie funkcjonuje Zintegrowany System Zarządzania spełniający wymagania norm ISO 9001 i ISO 22000 w zakresie „Produkcja, konfekcjonowanie i sprzedaż środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz suplementów diety”. Dzięki rygorystycznemu przestrzeganiu zasad dobrej praktyki higienicznej (GHP) i produkcyjnej (GMP) w naszym nowoczesnym zakładzie produkcyjnym, poziom bezpieczeństwa oferowanych wyrobów nie ustępuje nawet najsurowszym wymaganiom stawianym produkcji farmaceutycznej. Sprawność funkcjonowania firmy oraz nasza determinacja w tworzeniu i nieustannym doskonaleniu systemu zarządzania jakością oraz bezpieczeństwem żywności została potwierdzona certyfikatem przyznanym przez szwajcarską firmę SGS uznawaną za najlepszą na świecie w dziedzinie certyfikacji zakładów. Więcej informacji o wszystkich produktach znajdziecie Państwo na stronie www.trecnutrition.com oraz telefonicznie u naszych ekspertów pod nr tel. 071 795 81 70 lub pocztą elektroniczną: ekspert@trec.com.pl.

Regulamin programu lojalnościowego - "Premiujemy zakupy i aktywnych klientów"

  1. Ogólne informacje o programie lojalnościowym.
    Każdy zarejestrowany klient sklepu trec.pl za dokonane zakupy i aktywność otrzymuje punkty w programie lojalnościowym, które może wymieniać na produkty z naszej oferty podczas realizacji zamówień.

  2. Zasady naliczania punktów:
    • każde 1 zł wydane w naszym sklepie to zdobycie 1 punktu. 20 zdobytych punktów to 1 zł do realizacji w sklepie (punkty są naliczane od całkowitej wartości produktów w zamówieniu, bez kosztów wysyłki),
    • zarejestrowanie się na sklepie nowego klienta to 200 pkt. - 10 zł do wykorzystania na zakupy,
    • zapisanie się do newslettera 100 pkt. - 5 zł do wykorzystania na zakupy,
    • dodanie opinii o produkcie w serwisie www.trec.pl jak i serwisie Opineo.pl 100 pkt. - 5 zł do wykorzystania na zakupy (użytkownik może otrzymać punkty za maksymalnie 2 recenzje w ciągu dnia, po ich zaakceptowaniu przez administratora. Użytkownik może otrzymać tylko punkty za produkt który wcześniej zakupił na stronie sklepu).
  3. Weryfikacja punktów.
    Punkty za zamówienie przyznawane są po zamknięciu zamówienia przez administratora systemu lub po zaakceptowaniu przez niego recenzji. Maksymalny czas oczekiwania na zaakceptowanie recenzji to 2 dni. Punkty za zapisanie się do newslettera przyznawane są od razu po zapisaniu.

    Punkty oczekujące zostają zaliczone, gdy:
    • wiadomo, że dana transakcja została sfinalizowana, czyli zamówienie zostało opłacone, a zamówiony towar został wysłany do Klienta,
    • transakcja została sfinalizowana (zamówienie opłacone i zamknięte w systemie) w ciągu 14 dni od chwili złożenia zamówienia.
    Punkty oczekujące zostają anulowane, gdy:
    • nie doszło do transakcji (np. brak wpłaty),
    • kiedy administrator nie zaakceptował opinii o produkcie.
  4. Uwagi dodatkowe:
    • dla jednego Klienta może być prowadzone tylko jedno konto z punktami. Nie ma możliwości przekazania punktów innej osobie,
    • minimalna ilość punktów jaką Klient musi zdobyć na swoim koncie żeby móc je wykorzystać to 300 pkt.,
    • maksymalna ilość punktów to 4000 pkt. Po przekroczeniu salda punkty za kolejne zamówienia nie będa naliczane,
    • po wykorzystaniu części punktów saldo zostanie zmniejszone, punkty za kolejne zamówienia będą naliczane aż do ponownego uzyskania salda maksymalnego,
    • jeśli przy zamówieniu któryś z produktów został opłacony za pomocą punktów wtedy za całość zamówienia punkty nie są przyznawane,
    • jeśli w zamówieniu znajdują się produkty objęte będące już w promocji (np. obniżona cena specjalna) lub zamówienie objęte jest inną regułą promocyjną, punkty za takie zamówienie, również nie są przyznawane,
    • użycie jakiegokolwiek kodu rabatowego, także zwalnia zamówienie z naliczania za nie punktów,
    • program nie obowiązuje w przypadku zamówień realizowanych do dnia 18 października 2013,
    • sklep trec.pl zastrzega sobie prawo do zmiany warunków w programie lojalnościowym.

[X]

Strona wykorzystuje pliki cookie, które przechowywane są na Twoim komputerze. Jeżeli nie zgadzasz się na to, możesz wyłączyć obsługę plików cookie w Swojej przeglądarce.
Aby dowiedzieć się więcej, kliknij tutaj.