DARMOWA DOSTAWA → od 50 zł

570-702-570 MESSENGER

$module: mpblog
$controller: index
$action: post
Trec Magazine 3 listopada 2017

Michał Karmowski - Rola Mentora - Obszerny Wywiad

MICHAŁ KARMOWSKI - rola mentora, odnalazłem siebie

Znany polski kulturysta, były Mistrz Polski, zdobywca Pucharu Polski, wicemistrz Europy, V zawodnik świata oraz członek kadry narodowej w kulturystyce – tak w telegraficznym skrócie można by podsumować osiągnięcia Michała Karmowskiego. Ale to wszystko to tylko hasła, bowiem należy pamiętać, że za tą paletą osiągnięć zawsze stoi człowiek: jego sukcesy, porażki, nadzieje, determinacja, pasja. Czy suma tych wszystkich doświadczeń wystarczy, aby wyłoniła się z tego osoba, mogąca być wzorem i przewodnikiem dla innych? Postanowiliśmy zadać to pytanie Michałowi.

Trec Magazine: Zacznijmy może od takiego banalnego, ogólnego pytania: kim według Ciebie jest mentor?

Michał Karmowski: Mentor to przede wszystkim autorytet, osoba która swoją postawą, zachowaniem, tym co w życiu osiągnęła, może być wzorem do naśladowania. I nie chodzi tu tylko o sport, ale o całe życie.

Trec Magazine: Czy Twoi podopieczni, dla których często jesteś mentorem, przychodzą do Ciebie głównie z pytaniami dotyczącymi treningu, czy także z życiowymi problemami?

Michał Karmowski: Na samym początku współpracy są to głównie pytania stricte z zakresu diety i treningu, ale im dłużej ze sobą współpracujemy, tym więcej pojawia się pytań wykraczających poza ten zakres. To mnie na przykład dopinguje do publikowania wciąż nowych filmów motywacyjnych w Internecie. W związku z nimi otrzymuję zawsze wiele pytań z prośbami o porady dotyczące różnych problemów życiowych.

TM: Słuchając Twoich wspomnień o poszczególnych etapach osobistej drogi jako sportowca, rzuca się w oczy jeden wspólny element, o którym często wspominasz: wydaje się, że w swoim życiu często trafiałeś na życzliwych ludzi, którzy dzielili się z Tobą wiedzą i udzielali wsparcia. To pozwala wysnuć wniosek, że jesteś osobą, która przede wszystkim potrafi słuchać i chłonie wiedzę. Powiedz nam, czy to jest cecha każdego dobrego mentora?

Michał Karmowski Kultysta Trener MentorMichał Karmowski: Ciężko mi powiedzieć, czy dotyczy to każdego mentora, mogę się tu wypowiadać tylko za siebie. Ja zawsze chciałem dowiedzieć się jak najwięcej. Uwielbiam słuchać, co mają mi do powiedzenia mądrzejsi ode mnie i wyciągać z tego wnioski. Wdrażać tę wiedzę w życie. Sprawdzać, czy to co oni mówią ma sens, czy ma rację bytu. To nie jest też tak, że na swojej drodze spotykałem samych życzliwych ludzi. O tych nieżyczliwych po prosu nie wspominam, staram się ich jak najszybciej wymazać z pamięci. Zachowuję same dobre wspomnienia i to właśnie one są moim motorem napędowym do dalszej pracy.

TM: Pozytywne myślenie, pozytywne spojrzenie na świat i życie, to coś, co ma duże znaczenie…

Michał Karmowski: Moim zdaniem – kluczowe!

TM: Istnieje pogląd, że mentor i trener mają różne zadania. Mentor wskazuje ogólną ideę i uczy dokonywania właściwych wyborów, natomiast trener pokazuje konkretne techniki, pozwalające uzyskać określony cel. Czy zgadasz się z takim podziałem, a jeśli tak, ile jest w tobie mentora, a ile trenera?

Michał Karmowski: Jak najbardziej zgadzam się z tym podziałem. Ile jest we mnie mentora, a ile trenera? Trudno mi powiedzieć. Swoją przygodę z social media rozpocząłem od tego, że byłem trenerem i dopiero gdzieś po drodze ludzie wykreowali mnie na kogoś w rodzaju mentora. Owszem, jest mi bardzo miło, że ktoś postrzega mnie jako wzór do naśladowania, ale ja sam siebie tak nie widzę. Nadal uważam się za trenera, który po prostu dzieli się swoją wiedzą.

TM: Czym według Ciebie powinna się kierować osoba poszukująca idealnego dla siebie przewodnika/mentora?

Michał Karmowski: Mamy teraz taki chaos, taki czas gdy budzi się do życia mnóstwo osób, kreujących się na przewodników, trenerów, mentorów. Jak wiadomo, ich kwalifikacje bywają różne. Ja - wiedziony własnymi doświadczeniami - swego czasu zapoczątkowałem na Facebooku trend pogadanek motywujących. Teraz, gdy wchodzę na Facebooka, widzę mnóstwo osób powtarzających w kółko, że trzeba dawać z siebie 100%, że nie można się poddawać itd. Bardzo dobrze, tylko uderza mnie w tym wszystkim to, że niezwykle często takie osoby - udzielające przecież życiowych porad - nie mają żadnego doświadczenia na tym polu. Moim zdaniem, aby stać się mentorem, przede wszystkim należy samemu osiągnąć wyznaczony cel, aby potem móc udzielać porad z tym związanych. Należy sobie zadać pytanie, czy ktoś kogo jedynym zajęciem jest przygotowywanie własnych posiłków i trenowanie, ktoś kto nie posiada głębszych doświadczeń życiowych, może być Twoim mentorem? To mniej więcej taka sytuacja, jak z księdzem na ambonie: nie ma rodziny, nie ma „normalnej” pracy (mam na przykład na myśli pracę fizyczną), nie ma dzieci, nie wraca do domu styrany jak pies; do rodziny, która przecież też ma swoje problemy, jakie z Tobą dzieli i ktoś taki ma nam mówić, jak żyć? To samo widzę w Internecie. Dla przykładu: jak będziesz miał dziecko, które w nocy ząbkuje, dostało biegunki, będziesz musiał jechać z nim do lekarza, będziesz miał problem ze znalezieniem pracy, spotka Cię po drodze cała masa innych problemów – i sobie z nimi wszystkimi poradzisz – to dopiero wtedy ewentualnie możesz być dla mnie mentorem. W innym wypadku jesteś po prostu osobą, która motywuje do trenowania i nic więcej.

TM: Otrzymać wsparcie od mentora to jedno, ale wdrożyć otrzymane rady w życie, to zupełnie inna sprawa. Powiedz nam, jaki jest Twój sekret skutecznego wykorzystywania przyswojonej wiedzy w praktyce?

Michał Karmowski: Jestem z natury osobą bardzo upartą. Zarówno w sporcie, jak i w życiu stawiam przed sobą cele i je osiągam. Ale jestem też realistą i nie mam zbyt wygórowanych ambicji, bo trzeba znać swoje ograniczenia. Nigdy nie myślałem, że zostanę jakimś mistrzem. Jednak z drugiej strony wiedziałem, co chciałbym osiągnąć i dążyłem do tego. Ostatecznie spełniłem wszystkie swoje aspiracje jako sportowiec. Teraz, natomiast spełniam się życiowo jako człowiek.

TM: Przelewając swoje doświadczenia na innych.

Michał Karmowski: Tak.

TM: Czy Ty sam miałeś lub masz mentora lub kogoś, kogo mógłbyś tak nazwać?

Michał Karmowski: Jest taki sportowiec, amerykański kulturysta - Jay Cutler, czterokrotny zdobywca tytułu

Mr. Olympia. On był dla mnie pierwszym wzorem.

TM: Czego się od niego nauczyłeś?

Michał KarmowskiMichał Karmowski: On mnie motywował i był wzorem do naśladowania w każdym aspekcie życia. W chwili obecnej natomiast najbardziej inspiruje mnie Flex Lewis. Ma rodzinę, malutkie dziecko, otworzył swój klub, realizuje masę projektów, wspierany przez BSN stworzył własny brand z odzieżą sportową i cały czas się rozwija. Organizuje swoje własne zawody i w Wielkiej Brytanii i w Stanach Zjednoczonych. To jest człowiek, który bardzo mnie motywuje - do działania, do życia.

TM: Czy mógłbyś dać jakąś ogólną radę osobom, które chciałyby żyć pełnią życia nie tylko na siłowni, ale i poza nią? Jakąś uniwersalną zasadę, którą każdy mógłby od zaraz zastosować?

Michał Karmowski: Mam taką ideę, którą z powodzeniem zastosowałem w swoim życiu: Rozejrzyj się, jeśli jest na świecie ktoś, kto osiągnął to do czego Ty dopiero dążysz, to znaczy, że Ty też możesz. To wszystko.

TM: A co z ograniczeniami? Przecież nie każdy może być światowej sławy kulturystą.

Michał Karmowski: Tak, oczywiście. W tym wszystkim potrzeba też trochę samokrytyki. Wiadomo, że jak masz szerokie biodra, bardzo wąskie barki, 190 cm wzrostu i ektomorficzną sylwetkę, to nie zostaniesz

Mr. Olympia. Mówimy o realistycznym spojrzeniu na siebie i swoją sylwetkę. Nie każdy musi uprawiać kulturystykę. Powiem szczerze, że gdybym mógł cofnąć się w czasie, nie wybrałbym kulturystyki. Starałbym się rozwijać bardziej wszechstronnie. Pod względem motorycznym, pod względem sylwetki. Chciałbym być po prostu bardzo sprawny - coś w stylu crossfitowców. Uważam, że taka sylwetka jest dużo bardziej estetyczna, niż stricte kulturystyczna i osoby które uprawiają crossfit są o wiele bardziej wszechstronnie rozwinięte. Szybko biegają, są wytrzymałe, mają siłę i przy zachowaniu odpowiedniej diety mogą wyglądać jak Ulysses – niczym posągi z greckich mitów.

TM: Zanim zaczniemy się realizować w jakimś kierunku tak na poważnie, najważniejsze jest to, aby najpierw się dobrze zastanowić i wybrać taką drogę, dyscyplinę sportu, która jest dla nas najodpowiedniejsza?

Michał Karmowski: Dokładnie. I chodzi tu nie tylko o sport. Musisz sobie zdać sprawę z jednej rzeczy: jeżeli będziesz coś robił na siłę, ulegniesz chwilowej modzie lub na przykład poddasz się presji otoczenia, które wywrze wpływ na Twoje kluczowe, życiowe decyzje – to nic z tego nie będzie. Przede wszystkim należy sobie zadać pytanie: co naprawdę chcę robić w życiu?

TM: Trzeba znaleźć swoje miejsce.

Michał Karmowski: Tak. Jeśli wspomniany ektomorfik pójdzie na siłownię ze zbyt wygórowanymi ambicjami i po paru latach zobaczy, że inni doskonale się rozwijają, a on mimo starań zostaje w tyle, może nagle zrozumieć, że to sport nie dla niego, że nie osiągnie pewnego poziomu i stracić wszelką motywację. Ważne jest więc to, aby w życiu próbować różnych rzeczy i dzięki temu odnaleźć to, w czym naprawdę możesz się zrealizować. Jeśli chodzi Ci o pasję, to nie rób niczego na siłę: bo tak Ci powiedzieli koledzy lub sam sobie coś wymyśliłeś. Teraz każdy chce być trenerem personalnym. Przychodzą do mnie ludzie na szkolenia, a ja od razu na pierwszych zajęciach mówię im, że zarabianie pieniędzy nie może być głównym celem. Nie może być tak, że przychodzisz na kurs, żeby zostać trenerem personalnym, bo chcesz na tym zarabiać. Musisz żyć sportem. Kiedy będziesz nim żył, to będziesz dobry w tym co robisz, bo wszystko będzie się wtedy kręciło wokół jednej osi - sport, Twoje życie prywatne, wszystko co robisz - będziesz dobrym trenerem. Ale jeśli będziesz to traktował jak nielubianą pracę, obowiązek, to będziesz miał problem. Rzecz w tym, aby robić w życiu to, co się kocha, do czego jest się stworzonym. Mnie udało się osiągnąć ten etap dopiero w wieku 29 lat. Musiałem spróbować wielu rzeczy, wiele razy się sparzyć, kilka razy zdrowo oberwać i zaczynać znowu od zera czy nawet od poziomu minus jeden, jak zwykłem to podsumowywać. Dopiero wtedy odnalazłem swoją drogę.

TM: Przeszedłeś wiele etapów, doświadczyłeś wielu porażek i zwycięstw. Powiedz, co uważasz za największą porażkę, a co za największy sukces w swoim życiu?

Michał Karmowski: Za największą porażkę? Nie mam takiej. Wszystkie porażki staram się bardzo szybko wymazywać z pamięci. A największy sukces? Chyba miejsce w którym jestem w tej chwili. Wszystko to, co dzieje się w tym momencie w moim życiu.

TM: Czyli udało ci się odnaleźć siebie?

MK: Tak. Dokładnie.

TM: Miło nam słyszeć coś takiego w charakterze podsumowania.

MK: Ja również bardzo się cieszę.